Łącznik z Leicester #3

Po długiej przerwie – za którą przepraszam – powraca następny odcinek ,,Łącznika z Leicester”. Tym razem postawiliśmy na znanego już nam rozmówcę. Jest nim Grzegorz ,,Sitek” Sitarski, który obserwował z trybun King Power Stadium środowy mecz Ligi Mistrzów z FC Porto.

sitarski_porto

Nigdy nie byłem na stadionie podczas meczu Ligi Mistrzów. Jak to jest? Niektórzy piłkarze mówią, że w TV wszystko jest lepiej ,,obudowane” niż na boisku.

Tak, to prawda. Pierwszy raz byłem na takim meczu i przyznam, że inaczej wygląda stadion. Pozakrywane reklamy z meczów ligowych, reklamy Champions League poustawiane w miejscach, które są widoczne w TV, czyli za bramkami i ,,na długości” po stronie ławek rezerwowych. Z tego co zauważyłem inaczej zachowywali się też stewardzi.

A jak wrażenia z samego meczu? Oglądanie takiego spotkania na stadionie to spełnienie dziecinnych marzeń.

Marzył mi się troszkę inny przeciwnik, typu: Barcelona lub Real, ale FC Porto to też wielka drużyna mająca w swojej kolekcji puchar za wygranie Ligi Mistrzów.
Dziecięce marzenia spełniłem i tu przede wszystkim należy wspomnieć o hymnie Ligi Mistrzów, który na żywo brzmi wspaniale.

No niestety. Już przed losowaniem było wiadomo, że Barca, Real i inni najwięksi nie zagrają na King Power Stadium w fazie grupowej. Takie są uroki znalezienia się w pierwszym koszyku. 

Przyjdzie na nich czas w późniejszym terminie 😉

Myślisz, że ,,Lisy” znowu zaskoczą? 🙂

Z grupy wyjdziemy, a później od dalszego losowania i formy będzie zależało jak daleko zajdziemy.

Wiadomo, ale jeśli Leicester zaszłoby bardzo daleko, a nawet wygrałoby, to raczej nie zdziwiłbym się za specjalnie. Drużyna Ranieriego składa się z piłkarzy, dla których niemożliwe nie istnieje, tylko muszą mieć ogromną motywację, żeby zdobyć coś wielkiego. Tym czymś prawie nie do osiągnięcia było mistrzostwo w lidze. Kiedy już tego dokonali, to i sam puchar przestał być aż tak ważny jak w poprzednim sezonie. Obecnie jeszcze bardziej prestiżowe trofeum jest do zdobycia…

Zgadzam się z Tobą. Widać po drużynie, że w Champions League jest bardziej zmotywowana, bardziej jej się chce. Miło byłoby gdybyśmy znowu czymś zaskoczyli i kolejny raz zrobiłoby się na świecie o nas głośno. Pożyjemy zobaczymy 😉

Magia Champions League… Choćby w lidze dawali się ogrywać 1:4, to na arenie europejskiej potrafią wygrać. To pokazuje jak wiele czasami siedzi w głowie. Oprócz dobrej dyspozycji całej drużyny, cieszy też postawa Slimaniego. Ale nam się ,,napadzior” trafił!

Jak widać kolejny bardzo dobry transfer, który się spłaca. Świetnie gra głową, potrzebny był nam taki napastnik.

Jest idealną przeciwwagą dla Vardy’ego i po części dlatego tworzą świetny duet. Trzeba przyznać, że Algierczyk też swoje kosztował, ale warto było wydać te miliony funtów.

30 mln w tych czasach, to chyba nie jest dużo.

Jeśli weźmiemy pod uwagę kluby, które sięgają do worka z pieniędzmi bez dna i wykładają na stół tyle kasy ile się chce, bez zbędnego targowania się, to można stwierdzić, że 30 mln to nie za dużo. Liczę jednak, że gdzieś jest granica. Chociaż ona z każdym rokiem będzie się przesuwać. Wpływy z TV itp. coraz wyższe, to i na droższe transfery starcza.

Żeby tylko piłkarze chcieli do nas przychodzić.

Slimani przyszedł, Musa też. Na lepszych trzeba wydać większe pieniądze i zapewnić występy minimum w rozgrywkach Ligi Europy, do której można się dostać przede wszystkim poprzez ligę. Po obecnym sezonie widać, że może być ciężko, ale nie wybiegajmy aż tak daleko w przyszłość… Najważniejszy jest zawsze najbliższy mecz. W spotkaniu z Southampton ,,Lisy” poniesie środowa wygrana, czy dostaną po niej piłkarskiego kaca?

Miejmy nadzieję, że pójdą za ciosem i wygrają. Southampton jest do ogrania. Ostatnio w lidze szło im dobrze, ale w czwartek grali w Lidze Europy, więc mieli mniej czasu na odpoczynek. To muszą być 3 pkt.

Mecz z Southampton wydaje się także małą rozgrzewką przed starciem z Chelsea – kolejnym silnym przeciwnikiem tuż przed spotkaniem w Lidze Mistrzów. Liverpool – 1:4, Manchester United – 1:4, z Chelsea znowu będzie powtórka? 🙁

Nie można tego wykluczyć. Z topowymi drużynami w tym sezonie nam nie idzie. Każdy punkt w starciach z tymi ,,wielkimi” klubami będzie sukcesem.

Jeśli nie wygrywamy z najlepszymi, to nie mamy co liczyć na miejsca w czołówce, a bez tego nici z Ligi Mistrzów w następnym sezonie.

Chyba jedynym sposobem na to, żeby być w Lidze Mistrzów w następnym sezonie jest wygranie jej.

No to wygrajmy! Jeśli się nie uda, to niech ten sen trwa jak najdłużej. Póki co trzeba się cieszyć z tego co jest. Ty chyba nie poprzestaniesz na jednym meczu Ligi Mistrzów? 🙂 Trzy bilety na domowe spotkania ,,Lisów” w najlepszych europejskich rozgrywkach, pewnie już dla Ciebie są bezcenne.

bilet_leicester_porto

Tak, takie trzy bilety to skarb. Mam tutaj (w Leicester) dwóch braci i jako że jestem dobrym bratem odstąpię im po bilecie. Ja byłem na FC Porto, a Kopenhagę i Brugię obejrzę w TV. Jednak każdy następny mecz już jest mój.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *