Łącznik z Leicester #4

Niestety weekend dobiega już końca, więc tak na poprawę humoru przesyłam kolejne sprawozdanie ,,Łącznika z Leicester”. Nowy odcinek to też powrót naszego dobrego kolegi – ,,Kazera”, który otworzył cykl. Jeśli chcecie poczytać co nieco o Leicester z nutką humoru, to zapraszam!

Fajnie, że wracasz na stanowisko ,,Łącznika”. Trochę się już stęskniłem za Twoim ,,hehe” 🙂
W poprzednim odcinku ,,Sitek” mówił, że na ostatnim meczu Ligi Mistrzów z Porto Stewardzi jakoś dziwnie się zachowywali. Co Ty tam odwalałeś? 😀

UEFA rules…

Co musieliście dodatkowo/inaczej robić niż na meczu Premier League?

Właściwie to nic. Hehe. Dostaliśmy kamizelki z logo Champions League, każda z numerem. Kamery wszędzie, więc nie można robić ,,Loewa”. Hehe.

Ok. 🙂 A jak sam mecz, atmosfera? Pierwszy raz Liga Mistrzów gościła na King Power Stadium.

Atmosfera bardzo zbliżona do ligi, czyli głośno, radośnie. Dodatkowy efekt był taki, że kamera filmuje kibiców, którzy mogą się zobaczyć na telebimie podczas gry, przerwy, przed lub po meczu.  A murawa… UEFA rules- żadnych wzorków.

Widziałem. Zero poszanowania dla sztuki! A tak na serio: wielka szkoda. Taka murawa jak na King Power Stadium z tymi wszystkimi wzorkami, to dodatkowy atut.
Wiem, że byłeś na wcześniejszym meczu Ligi Mistrzów z Club Brugge. Opowiedz o tym.

Brugge – stare, małe miasteczko. Około 100 tys. mieszkańców. Wszyscy poruszają się na rowerach, nikt tam nie chodzi ,,z buta”. Hehe.
W dniu meczu cały rynek opanowali kibice Leicester. Fantastyczna atmosfera. Super pogada, cały dzień słoneczko. Banery LCFC porozwieszane dookoła rynku. Mieszkańcy Brugge robili sobie zdjęcia z fanami i serdecznie się uśmiechali. Niektórzy pytali się: co oni świętują? Hehe.
Stadion od rynku niecałe 50 min. na piechotę, więc po całym dniu śpiewania i picia belgijskiego piwa, nie jeden wytrzeźwiał po takiej przechadzce.
Sam stadion – rudera straszna. Ubikacje nie istnieją, bardziej podobne do latryny z lat dwudziestych. Heheh. Stewardzi to wolontariusze, na każdy mecz ktoś inny. W większości studenci zarabiający sobie ekstra ,,€”.
Mecz rewelacja, 3:0 – wymarzony wynik na zakończenie tak wspaniałego dnia. Super przeżycie. Polecam każdemu!

Brugge to nie koniec Twoich wypadów. Pochwal się gdzie jeszcze zamierzasz wyruszyć 🙂

Jest szansa, że polecę do Kopenhagi, więc c.d.n. Hehe.

Miejmy nadzieję. Oczywiście życzę ci tego i liczę, że potem opowiesz nam wszystko w ramach ,,Łącznika” 🙂
Rewanż z Kopenhagą o którym rozmawiamy za prawie miesiąc (02.11.2016), a za tydzień spotkanie z Chelsea. Czego się spodziewasz?

Trudno powiedzieć. Przed meczem z Southampton wszyscy pytali: ,,jakie prognozy?”; ,,jaki obstawiam wynik?”, więc mówiłem, że jeżeli z Southampton  u siebie nie zdobędziemy trzech punktów, to znaczy, że będzie ciężko dostać się do TOP 10 albo ,,Święci” wygrają ligę. Hehe.
W tym sezonie Southampton radzi sobie naprawdę dobrze. Spoko obrona, nie do przejścia. Ich obrońcy, to wielkie chłopy jak dęby.

Jednak zdarza się im nieraz spóźnić z interwencją. Często też we własnym polu karnym. Myślałem, że może Vardy’ego sfaulują w ,,16”.

Vardy miał okazje. Jak go Claudio zdjął, to był Anglik nieźle wkurzony.

Szczególnie szkoda tej sam na sam, wręcz stuprocentowej.

No cóż, taka jest piłka i za to ją kochamy. Z Chelsea będą ,,bęcki”, chyba że zajdą jakieś zmiany w ustawieniu. Graliśmy z nimi w pucharze. Przegrana 2:4 i 120 min. gry. Chelsea u siebie, ojojojoj będzie naprawdę ciężko, ale nic nie jest niemożliwe. Hehe.

Kapustka miał wtedy zagrać, ale miał uraz kostki. Myślisz, że teraz dostanie szansę?

Myślę, że nie zobaczymy jeszcze Bartusia, chyba że będzie to komfortowe prowadzenie 3:0 w 70. minucie i wtedy strzeli na 4:0. Hehe. Życzę mu jak najlepiej, super gość.

Fajny gość, ale za to regularnych występów nie dają. Meczów niby dużo do rozegrania, bo oprócz własnego podwórka, doszedł jeszcze europejski puchar, a on na razie łapie się do meczowej ,,18” i to bardzo rzadko.

Dobre i tyle. Meczów dużo, dlatego nie da rady Claudio grać tymi samymi zawodnikami. Będzie musiał rotować. Drinkwater i Amartey grają cały czas, ale King nie nadaje się nawet do podawanie piłek zza bramki.  Jak ,,Stasiek” wchodzi, czyli King – takie pseudo mu daliśmy, to mam wrażenie, że gramy w dziesięciu. Koleś może i biega, ale on tylko biega…

To prawda, choć King nie jest ,,przeciwnikiem” dla Kapustki, z którym musi się bić o miejsce w składzie. Jest nim Albrighton i chyba tylko za niego Bartek może wejść na boisko.

Pamiętaj, że jest jeszcze Musa, także Bartuś jeszcze sobie poczeka. Jest młody i się jeszcze zdąży nagrać, a kibicom życzę cierpliwości. Będą i już powinni być dumni z naszej Kapustki.

No tak, jest młody i lepiej, żeby się ogrywał, rozwijał swój talent. Regularnej gry na odpowiednim poziomie nie zastąpią nawet treningi ze świetnymi piłkarzami. Bartek musi grać. Na lewym skrzydle ma małe szanse na wskoczenie do składu, a na OP – żadne, bo Ranieni gra dwójką środkowych/defensywnych pomocników.

No Bartek gra w U’. Kibice w Polsce muszą zrozumieć, że to jest Anglia. Tutaj każdy jest mądrzejszy od menadżera, media jadą po każdym jak po szmacie jeśli nadarzy się taka okazja, a ,,kibice” dziś kochają jutro nienawidzą.

***

A byłbym zapomniał… W jednym z odcinków naszego ,,Łącznika” kolega nie był pewny czy na King Power Stadium wisi polska flaga. Na następnym meczu, pójdę tam i zrobię foto z bliska. Jestem pewien, że ,,Wasyl” tam ,,wisi”.

Dzięki 🙂 Mamy plan, żeby w ramach ,,Łącznika” zadawać ci pytania od kibiców, jeśli takie oczywiście się pojawią. Jeśli się zgadzasz na małą innowację, to zaproś proszę tak na koniec fanów odwiedzających nasz serwis do zadawania pytań 🙂

Zapraszam tak na koniec.
Na poważnie: jak chcecie się czegoś dowiedzieć, a myślicie, że będę umiał odpowiedzieć na Wasze pytania, to walcie jak w dym!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o