Liga Mistrzów: wysoka przegrana z Porto na koniec fazy grupowej

W szóstej kolejce fazy grupowej Champions League – Leicester City przegrywa z FC Porto 5:0.

Leicester przybyło do Porto na ostatnią kolejkę fazy grupowej Ligi Mistrzów pewne awansu z pierwszego miejsca. Gospodarze potrzebowali wygranej, aby wyjść z grupy. Trener Lisów – Claudio Ranieri nie zabrał do Portugalii swoich podstawowych piłkarzy – Vardy, Mahrez, Slimani, Robert Huth czy Andy King.

FC Porto: Casillas – Maxi Pereira, de Almeida Monteiro, Marcano Sierra, Telles, Danilo (da Silva Neves 76′), Corona (Herrera 76′), Oliver, Brahimi, Valente Silva (da Silva e Sousa 78′), Teixeira da Silva

Leicester City: Hamer – Hernandez, Morgan, Wasilewski, Chilwell – Schlupp (Albrighton 45′), Mendy, Drinkwater (Barnes 76′), Gray – Okazaki, Musa (Ulloa 45′)

Składy

19-letni środkowy pomocnik  – Harvey Barnes zmieniając Drinwkatera zadebiutował nie tylko w Lidze Mistrzów, ale w ogóle w pierwszym zespolu The Foxes. Włoski szkoleniowiec od początku września miesza w składzie Leicester. Do teraz nie wystawił w dwóch meczach z rzędu takiej samej jedenastki.

Skrót meczu

Na decydujące spotkanie w Lidze Mistrzów wybrało się tylko 39 tysięcy kibiców. Stadion w Porto jest w stanie pomieścić 50 baniek.

Gospodarze od pierwszych minut zdominowali to spotkanie. Już w 6 minucie Porto objęło prowadzenie. Bramkę po rzucie rożnym zdobył Andre Silva. W 26 minucie było 2:0. Niesamowity finisz Corony po dośrodkowaniu Tellesa. Silny strzał, z bliskiej odległości, pod poprzeczkę – nie do obrony. Praktycznie po meczu było już w 44 minucie. Porto zamknęło Lisów w polu karnym próbując raz po raz dośrodkowań, kolejne z nich odniosło efekt zamierzony. Gola zdobył Brahimi finezyjnym uderzeniem piętą. Algierczyk jest reprezentacyjnym kolegą Mahreza i Slimaniego.

Druga połowa wyglądała bardzo podobnie. W 63 minucie sędzia podyktował rzut karny po faulu Drinkwatera. Rzut karny pewnie wykorzystał Silva i zdobył swojego drugiego gola w tym meczu. Nie był to koniec strzelania piłkarzy Porto. Trzema podaniami rozmontowali obronę The Foxes i gola strzelając między nogami Hamera zdobył Jota.

Ciężko doszukać się jakichkolwiek pozytywów, choćby dlatego, że Leicester nie oddało żadnego celnego strzału na bramkę Porto.

FC Porto – Leicester City 5:0 (3:0) (Andre Silva 6′, 64′ (karny), Corona 26′, Brahimi 44′, Jota 77′)

Ciekawostki pomeczowe:

  • Największa porażka angielskiej drużyny w europejskich pucharach od 5:0 Evertonu z Benficą w Lidze Europy 2009/2010
  • Ben Hamer został pierwszym angielskim bramkarzem, który w debiucie w Lidze Mistrzów stracił aż pięć goli

Leicester zmyło się z Porto równie szybko jak napis “LCFC” nad Oceanem Atlantyckim

Claudio Ranieri:

“Nie pokazaliśmy naszego charakteru. Dowiedziałem się dzisiaj więcej o moich piłkarzach. Miało wyglądać to inaczej, a było zbyt łatwo dla Porto. Możemy przegrywać, ale chcę żebyśmy pokazali nasz charakter i siłę.”

Nuno Espírito Santo (trener FC Porto):

“Drużyna zagrała dobry mecz. Wiedzieliśmy jak ważny będzie dzisiejszy wieczór. Po potknięciu w Kopenhadze, było jasne, że chcemy dopiąć awans na Estadio do Dragao. Osiągnęliśmy cel, nie zawiedliśmy w kluczowym spotkaniu. Jesteśmy zadowoleni z tego co zrobiliśmy, dla fanów i dla klubu.”

Leicester zagra teraz u siebie w Premier League z Manchesterem City (10 grudzień, sobota, 18:30).

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments